"Woodne" Dni Wąchocka 2009
Sobota, 12 Wrzesień 2009

"Taka fotka z Sołtysem Wąchocka to prawdziwy skarb w kolekcji każdego kabaretu".
Ostateczny werdykt jury brzmiał jak seria z automatu: KAŁASZNIKOF – główna nagroda pieniężna z 5. tysięcznej puli nagród i największe Koło Sołtysa, które powędrowało, a raczej potoczyło się do Rybnika.
Większym kołem ( ale nie największym!) został obdarowany kabaret Szydera z Wałbrzycha za zajęcie drugiego miejsca i wreszcie wielkie koło sołtysa dzierżył w dłoni z woli jurorów za trzecie miejsce świętokrzyski kabaret z Kielc o „wiele mówiącej nazwie”- JAMHA.
Ach ta przewrotność i poczucie humoru - to cały Wąchock. Honorowy Sołtys Wąchocka rozdał więc trzy koła, czwarte zostawił sobie, bo to przecież atrybut jego władzy. Wyróżniły się też kabarety „Z nazwy” z Olsztyna, „Paralaksa” z Warszawy i „Tu i Tam” ze Starachowic – co nie omieszkało zauważyć gremium jury, stosownie nagradzając wykonawców.
W sobotę po rozdaniu turniejowych nagród gościem specjalnym był Kabaret Pigwa Show z niezapomnianą Genowefą Pigwą z Napierstkowa, propagujący świętokrzyską gwarę w ramach programu „Świetogodki”. Publiczność nie zawiodła i licznie oklaskiwała wschodzące grupy kabaretowe i Bronisława Opałkę. Gwiazdą wieczoru była szantowo-turystyczna formacja EKT Gdynia. Szanty nad zalewem w Wąchocku brzmiały autentycznie a przyciągnęły z okolicy wielu fanów tego gatunku i zespołu EKT Gdynia. Całość dopełniała scenografia z żaglowcem i hasło tegorocznych Dni Wąchocka- „WOODNE”
W ostatnim dniu święta miasta po folkowej panoramie gminy Wąchock rozległ się na cztery strony świata nieoficjalny hejnał Wąchocka w wykonaniu 10 – letniego Kuby Kowalskiego z Kielc, który reprezentował nas na niedawno odbytym w Lublinie przeglądzie hejnałów miejskich. Miłą niespodzianką, zwłaszcza dla pamiętających czasy akademii "ku czci" był spektakl toruńskiego teatru „Afisz” zatytułowany „Piosenki PRL-u”. Publiczność śpiewała razem z aktorami szlagiery lat 50-tych i 60-tych i śmiała się z zabawnych scenek, choć na scenie straszyły hasła i portrety - upiory minionej epoki. Wieczorem bawiliśmy się przy muzyce zespołów Leila i miejscowym The Cranchers. A na koniec wirtuozerski duet braci Polak czyli Mr Pollack zadowolił najwybredniejsze gusta miłośników rocka.
/MS/ Powrót












